Przedstawiam Państwu kolejną relację z procesu, w którym Prokuratura, powołując się na art.230 par.1 kodeksu karnego, oskarża dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego oraz byłego wysokiego funkcjonariusza kontrwywiadu PRL, płk. Aleksandra L., o rzekomą płatną protekcję podczas weryfikacji żołnierzy WSI, prowadzonej przez komisję pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Rozprawie przewodniczył sędzia Stanisław Zdun, a przesłuchiwanym świadkiem miał być były p.o. szefa SKW (w dniach 5 - 20.11.2007 r.) płk. Andrzej Kowalski. Miał być - bowiem okazało się, że na rozprawie owszem, pojawił się Pan Andrzej Kowalski, były żołnierz wojskowych służb specjalnych, w tym również naczelnik w SKW - ale nie ten, który powinien zostać w tej sprawie przesłuchany. Doszło do pomyłki, spowodowanej zbieżnością imion i nazwisk obydwu Panów.

Mimo tego obrońca Wojciecha Sumlińskiego, mecenas Waldemar Puławski, wystąpił z wnioskiem do Sądu o przesłuchanie tego świadka, argumentując, że jako żołnierz SKW, może być on w posiadaniu jakichś istotnych informacji na temat płk. Leszka Tobiasza lub płk. Aleksandra L. Przewodniczący składu sędziowskiego przychylił się do tego wniosku i postanowił przesłuchać Pana Andrzeja Kowalskiego, celem zweryfikowania zeznań innych świadków w tej sprawie.

Świadek zeznał, że nie ma wiedzy bezpośredniej o sprawie, która jest przedmiotem toczącego się przed Sądem postępowania, natomiast raz był wezwany przez prokuraturę, podczas swojej służby, aby złożył w tej sprawie zeznania - ale było to również wezwanie pomyłkowe i prokurator odstąpił od przesłuchania. Nie ma też wiedzy o tym, czy marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, jesienią 2007 r., informował o tej sprawie SKW lub zwracał się do niej np. o ochronę kontrwywiadowczą. Na pytanie mecenasa Puławskiego, czy świadek zna płk. Leszka Tobiasza lub płk. Aleksandra L., świadek opowiedział, że w latach 1987 - 1990 był żołnierzem WSW i czasami widywał płk. Aleksandra L., jak to określił – „na placu”. Natomiast płk. Leszka Tobiasza znał z WSI, ale nie był z nim na „ty” i nie było między nimi relacji służbowych.

Wojciech Sumliński zapytał, czy zdaniem świadka, oficer WSI miał prawo do prowokacji procesowej, do jakichś działań operacyjnych na własną rękę, bez powiadamiania swoich przełożonych - świadek odparł, że w ogóle nie wolno tego robić. Świadek dodał, że wiedział, kim jest płk. Leszek Tobiasz, natomiast pewne przedsięwzięcia, które realizował, były objęte tajemnicą państwową i nie może się na ten temat wypowiadać. Na pytanie Wojciecha Sumlińskiego, czy świadek coś wie o działaniach Prokuratury Wojskowej wobec płk. Leszka Tobiasza, Andrzej Kowalski stwierdził, że wobec tego musi się skontaktować z prawnikiem SKW, aby się dowiedzieć, których informacji może udzielać, a których nie, w tym czy może odpowiadać na pytania, które mają potwierdzić lub zaprzeczyć jakimś czynnościom – bowiem potwierdzanie lub zaprzeczanie również jest pewnego rodzaju informacją, a wobec tego będzie się od odpowiedzi na tego rodzaju pytania w tej chwili uchylał.

W swoim kolejnym pytaniu Wojciech Sumliński chciał się dowiedzieć, czy świadek posiada jakąś wiedzę o znajomości płk. Aleksandra L. lub płk. Leszka Tobiasza z Bronisławem Komorowskim - świadek odpowiedział, że pytanie to stawia go w trudnej sytuacji i że nie może na nie odpowiedzieć. Odpowiadając na pytanie mecenasa Puławskiego o rodzaj kontaktów z płk. Leszkiem Tobiaszem, świadek powiedział, że pracowali w innych oddziałach, na stanowiskach służbowych, które nie były równoległe - on jako zastępca szefa oddziału, a płk. Tobiasz jako szef oddziału - w związku z tym nie miał częstych kontaktów z tym człowiekiem. Na koniec przesłuchania świadek zapytał Sąd, czy powinien się w takim razie ubiegać o zgodę na zwolnienie z tajemnicy państwowej, ale sędzia stwierdził, że nie widzi takiej konieczności.

Po zakończeniu przesłuchania świadka, Sąd odczytał dwa wnioski dowodowe złożone przez Prokuraturę: pierwszy miał charakter techniczny i dotyczył wyznaczenia przez Sąd terminu, w którym akta sprawy mogą zostać przesłane na kilka dni do Prokuratury, aby ta mogła się z nimi zapoznać, a drugi dotyczył dołączenia do akt toczącej się sprawy akt innych spraw, w całości, o sygnaturach 5DS134/08 oraz AP5DS104/14 (sprawa przeciwko Wojciechowi Sumlińskiemu oraz Aleksandrowi L. o handel Aneksem oraz umorzona sprawa przeciwko Wojciechowi Sumlińskiemu o ujawnienie materiałów tajnych i ściśle tajnych z prac Komisji Weryfikacyjnej WSI). Wojciech Sumliński zauważył, że według jego wiedzy, sprawa przeciwko niemu i Aleksandrowi L. została prawomocnie zwrócona przez Sąd do Prokuratury Okręgowej w Warszawie (prawdopodobnie celem uzupełnienia - przyp.aut.), co potwierdził obrońca Aleksandra L.

Obrońca Wojciecha Sumlińskiego, mecenas Waldemar Puławski, odnosząc się do wniosku Prokuratury o dołączenie akt spraw 5DS134/08 oraz AP5DS104/14 stwierdził, że co prawda nie konsultował tego ze swoim klientem, ale on by się przyłączył do tego wniosku Prokuratury, bowiem, jego zdaniem, jest to próba znalezienia na siłę czegokolwiek przeciwko Wojciechowi Sumlińskiemu, a Prokuraturze chodzi w tym przypadku o to, aby go (Wojciecha Sumlińskiego – przyp.aut.) w ten sposób deprecjonować. Z kolei Wojciech Sumliński zapowiedział złożenie wniosku o dołączenie do akt sprawy decyzji sądowej o uchyleniu immunitetów prokuratorskich prokuratorom Jolancie Mamej oraz Andrzejowi Michalskiemu.

Na tym rozprawa została zakończona. Kolejne rozprawy odbędą się w następujących terminach:

—07.05.2015 r.,godz.10:00 sala 29 (świadkowie Jan Olszewski, Kazimierz Szurowski, Romuald Szeremietiew, Michał Majewski, Andrzej Kowalski, prawdopodobnie również ks. Stanisław Małkowski)

—20.05.2015 r., godz.10:00 sala 134

—28.05.2015 r., godz.10:00 sala 29

Wszystkie ww rozprawy odbędą się w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Woli, ul. Kocjana 3.

Uprzejmie proszę Szanownych Czytelników tej relacji, aby w ewentualnych komentarzach posługiwać się imieniem i inicjałem nazwiska, współoskarżonego w tym procesie wraz z dziennikarzem Wojciechem Sumlińskim, byłego wysokiego oficera kontrwywiadu PRL, Aleksandra L., ponieważ nie wyraził on zgody na podawanie w relacjach z procesu swoich danych osobowych ani na publikowanie swojego wizerunku.

relację przygotował bloger ander