Aleksander L., były wysoki oficer peerelowskich służb wojskowych, a następnie WSI w 2008 r. miał szukać „haków” nie tylko na dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego. Próbował też wrobić Antoniego Macierewicza w związki z sowieckimi służbami.

Relacja z procesu Wojciecha Sumlińskiego:

Przedstawiam Państwu kolejną relację z procesu, w którym prokuratura, powołując się na art.230 par.1 kodeksu karnego, oskarża dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego oraz byłego wysokiego funkcjonariusza kontrwywiadu PRL, płk.Aleksandra L., o rzekomą płatną protekcję podczas weryfikacji żołnierzy WSI, prowadzonej przez komisję pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza.

Rozprawie przewodniczył sędzia Stanisław Zdun, na rozprawę stawił się świadek Przemysław Wojciechowski, dziennikarz. Na pytanie Sądu, co świadek wie o toczącej się sprawie, Przemysław Wojciechowski wyjaśnił, że wie, czego dotyczy sprawa, t.j. zarzutu płatnej protekcji, ale na ten akurat temat nie posiada żadnej wiedzy, zna natomiast okoliczności tej sprawy, jak również obydwu oskarżonych, płk. Aleksandra L. oraz Wojciecha Sumlińskiego - płk. Leszka Tobiasza nie znał.

Z Aleksandrem L. poznał  go Wojciech Sumliński, ok. 2004/5-go roku. Jako dziennikarz śledczy, wielokrotnie się z nim spotykał, omawiając różne sprawy dziennikarskie, przede wszystkim dotyczące służb specjalnych oraz zabójstwa gen. Marka Papały, ale podczas tych spotkań nie było mowy o sprawach związanych z płatną protekcją podczas weryfikacji żołnierzy WSI.

Na pytanie mecenasa Waldemara Puławskiego, reprezentującego Wojciecha Sumlińskiego, czy świadek wykorzystał w jakichś publikacjach czy programach (świadek był wtedy dziennikarzem TVN - przyp.aut.) informacje pozyskane od Aleksandra L., Przemysław Wojciechowski odparł, że nie wykorzystywał nagrań ze spotkań z płk. Aleksandrem L., ale uzyskane podczas tych spotkań informacje mógł wykorzystać w swojej pracy dziennikarskiej. Świadek rejestrował wiele spotkań ze swoimi rozmówcami, ale zawsze za obopólną zgodą - mógł więc też zarejestrować spotkania z Aleksandrem L. Na pytanie mecenasa Puławskiego, czy w takim razie płk. Aleksander L. również rejestrował spotkania ze świadkiem, Przemysław Wojciechowski stwierdził, że nie ma wiedzy na ten temat. Przyznał, że rozmawiał o tych nagraniach z Wojciechem Sumlińskim, ale ani żadne służby, ani prokuratura, nie zwracały się do niego o udostępnienie tych nagrań.

Na pytanie Wojciecha Sumlińskiego, dlaczego płk. Aleksander L. spotykał się i odbywał rozmowy ze świadkiem, Przemysław Wojciechowski odparł, że nie potrafi na to pytanie udzielić odpowiedzi. Następnie Wojciech Sumliński zapytał świadka, czy przypomina sobie spotkanie z Aleksandrem L., w początkach 2008-go roku, które dotyczyło prokuratury. Przemysław Wojciechowski nie wykluczył, że takie spotkanie się odbyło, bowiem w tamtym czasie spotykał się z Aleksandrem L. dość często, raz na dwa tygodnie czy raz na miesiąc. Dzisiaj odnosi wrażenie, że Aleksander L. wspominał wtedy o jakichś sprawach prokuratorskich i był zaniepokojony, ale z uwagi na upływ czasu, nie potrafi sobie przypomnieć szczegółów. Na pytanie Sądu, kogo miałyby dotyczyć te sprawy prokuratorskie, świadek odpowiedział, że z dzisiejszej perspektywy wydaje mu się, że właśnie płk. Aleksandra L.

Wojciech Sumliński, kontynuując ten wątek, zapytał świadka, czy pamięta, aby Aleksander L. mówił podczas tej rozmowy, w kontekście prokuratury, „muszę im coś dać, bo inaczej mnie zaj…(słowo niecenzuralne)”, ale sąd uchylił to pytanie, pytając w zamian świadka, czy Aleksander L. podczas rozmów ze świadkiem mówił o jakichś oczekiwaniach procesowych.

Przemysław Wojciechowski wyjaśnił, że nie pamięta, ale nie może tego wykluczyć, przy czym między nim a Aleksandrem L. nie było jakiegoś dialogu w kwestii weryfikacji WSI, ponieważ sprawa ta nie była w kręgu jego zainteresowań. Nie jest również w stanie ocenić, jaki był stopień zaniepokojenia Aleksandra L., ponieważ nie utrzymywał z nim aż tak bliskich relacji, natomiast zaniepokojenie Aleksandra L. mogło wynikać ze sprawy zabójstwa gen. Marka Papały, w której Aleksander L. miał ponoć występować jako świadek. Na pytanie sądu, w której ze spraw sądowych, dotyczących zabójstwa gen. Papały, płk. Aleksander L. miał być świadkiem, Przemysław Wojciechowski odparł, że nie wie, czy w ogóle był świadkiem, ale ma wiedzę, że jego nazwisko występowało w aktach sprawy dotyczących zabójstwa generała Papały.

W swoim kolejnym pytaniu Wojciech Sumliński zapytał świadka, czy pamięta okoliczności spotkania w kwietniu 2008 r. z człowiekiem, przedstawionym mu przez Aleksandra L., który jakoby miał posiadać jakieś informacje o związkach Antoniego Macierewicza z wywiadem rosyjskim. Przemysław Wojciechowski odparł, że przypomina sobie takie spotkanie, choć nie pamięta jego daty, podczas którego przedstawiony mu przez Aleksandra L. człowiek rzeczywiście utrzymywał, jakoby miał wiedzę o spotkaniach Antoniego Macierewicza ze służbami - uznał jednak, że wątek rosyjski w kwestii osoby Antoniego Macierewicza jest kompletnie niewiarygodny. Wojciech Sumliński chciał się także dowiedzieć, czy w takim razie człowiek ten, lub sam Aleksander L., mieli jakieś oczekiwania wobec świadka, co do sposobu wykorzystania przekazanych mu nt. Antoniego Macierewicza informacji, ale obrońca Aleksandra L. wniósł o uchylenie tego pytania, jako nie związanego ze sprawą. Zasadności tego pytania bronił mecenas Puławski, który stwierdził, że odpowiedź na to pytanie jest ważna w kontekście weryfikacji wiarygodności płk. Aleksandra L. Sąd dopuścił pytanie - świadek wyjaśnił, że jego rozmówcy nie nalegali, bo nie musieli, wiadomo było przecież, że jest dziennikarzem, ale on sam zlekceważył te informacje w sensie zawodowym. Poruszył jednak tę sprawę podczas jednego ze swoich spotkań dziennikarskich z Antonim Macierewiczem, a także poinformował o niej swojego współpracownika, Witolda Gadowskiego. Następnie Wojciech Sumliński zapytał świadka, czy wie, w jakim kontekście o rzekomych związkach Antoniego Macierewicza z rosyjskimi służbami, pojawia się nazwisko Bartłomieja Sienkiewicza. Na pytanie sądu, do czego zmierza to pytanie, Wojciech Sumliński wyjaśnił, że Przemysław Wojciechowski na bazie tych informacji o rzekomej agenturalnej przeszłości Antoniego Macierewicza, nie zrobił żadnego reportażu, natomiast informacje te pojawiły się w Ośrodku Studiów Wschodnich, u Bartłomieja Sienkiewicza. Świadek odparł, że wie o tym, ale nie wie, jakim kanałem dotarły one do Bartłomieja Sienkiewicza, a on sam go osobiście nie zna. Przemysław Wojciechowski dodał jeszcze, że nie pamięta, czy podczas przesłuchania w prokuraturze były poruszane wątki, o które pyta go Wojciech Sumliński i czy został przez prokuratorów pouczony o obowiązku zachowania tajemnicy dziennikarskiej. W tym momencie o głos poprosił Aleksander L., który, za zgodą Sądu, wygłosił oświadczenie. Stwierdził w nim, że w czasie kontaktów z Przemysławem Wojciechowskim nie było między nimi żadnych rozmów o prokuraturze, a on sam miał pierwszy kontakt z prokuraturą w dn. 13.05.2008 r., kiedy został zatrzymany. Aleksander L. oświadczył także, że jest pomówieniem, jakoby robił jakieś prowokacje wobec Wojciecha Sumlińskiego czy Antoniego Macierewicza. Na oświadczenie Aleksandra L. odpowiedział, również oświadczeniem, Wojciech Sumliński, który stwierdził, że Aleksander L. przeczy samemu sobie, bowiem kiedy odpowiadał na jego pytania dwa lata temu, to wtedy mówił, że wdał się w niebezpieczną grę z prokuraturą i miał pretensje do dzisiejszego świadka, Przemysława Wojciechowskiego, o ujawnienie tajemnicy dziennikarskiej. Po tych oświadczeniach sąd odczytał zeznania Przemysława Wojciechowskiego złożone w postępowaniu przygotowawczym. Wynika z nich, że Wojciecha Sumlińskiego zna na gruncie zawodowym, uważa za fachowego dziennikarza i wydaje mu się absurdalne posądzanie go o korupcję. W październiku 2008 r. odwiedził Wojciecha Sumlińskiego w szpitalu, rozważał wtedy z nim hipotezę, czy Aleksander L. jest prowokatorem. Co do spotkań z płk. Aleksandrem L.

Aleksander L. wypowiadał się negatywnie o Antonim Macierewiczu i oskarżał go o agenturalność na rzecz służb rosyjskich, a także przygotował Przemysławowi Wojciechowskiemu spotkanie z człowiekiem, który miał posiadać nt tej rzekomej agenturalności jakieś informacje. Informacje te miały również dotrzeć do Bartłomieja Sienkiewicza. Podczas rozmowy w lutym 2008 roku Aleksander L. miał mu powiedzieć, że ktoś go nagrał, gdy rozmawiał o Aneksie i nagranie to może zostać upublicznione. Przemysław Wojciechowski wiedział również, że Aleksander L. współpracuje z ABW w sprawie zabójstwa gen. Papały. W swoich kontaktach z płk. Aleksandrem L. starał się zachowywać ostrożność.

Świadek potwierdził swoje zeznania z Prokuratury, dodając, że w rozumieniu prawa prasowego, Aleksander L. nie był jego informatorem - rozmowy z nim odbywał na zasadach konsultacji. Jeśli chodzi o kwestię nagrania rozmowy o Aneksie, świadek nie potrafił sobie przypomnieć, czy to Aleksander L. został nagrany, czy też to Aleksander L. nagrywał, a samą rozmowę na ten temat przypomina sobie mgliście, tym bardziej, że nie do końca miał wiedzę w tym temacie. Na pytanie mecenasa Puławskiego, czy rozmowy z płk. Aleksandrem L. odbywały się przy alkoholu, świadek zaprzeczył. Odnosząc się do kwestii współpracy Aleksandra L. z ABW w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały, świadek powiedział, że nie wie, w jakiej roli Aleksander L. tam występował - wówczas rozumiał, że jest to rola świadka. Przemysław Wojciechowski powiedział również, że w jego opinii, Wojciech Sumliński nie miał nic wspólnego z korupcją, a sam skład ławy oskarżonych świadczy o tym, że hipoteza ta (prokuratury - przyp. aut.) jest błędna. Sąd odczytał jeszcze jeden, krótki, fragment zeznań złożonych przez świadka w prokuraturze, z którego wynika, że świadek nie kontaktował się już później z Aleksandrem L. (po jego zatrzymaniu - przyp.aut.), a także, że jeśli miałby jakieś informacje w tej sprawie, które podlegają pod tajemnicę dziennikarską, to odpowiadając na takie pytania, które byłyby nią objęte, odpowiadałby, że nie może na nie odpowiedzieć, a nie, że nie wie. Na koniec Przemysław Wojciechowski dodał jeszcze, że nie istniało coś takiego, jak handel Aneksem - według niego było to niemożliwe. Kolejna rozprawa odbędzie się w dniu 18 grudnia 2014 r. o godz. 10:00 w Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu - wyjaśnienia przed Sądem będzie składał Prezydent Bronisław Komorowski. Niestety, udział w tej rozprawie, tak dla publiczności, jak i dla mediów, jest ograniczony i jest możliwy tylko na podstawie kart wstępu, przyznanych przez Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Woli. Po rozprawie w Pałacu Prezydenckim przewidziane są jeszcze dwie kolejne rozprawy: w dn. 11.02.2015 r. o godz. 10:00 (informacja w sali nr 354) oraz w dn. 03.03.2015 r. o godz. 10:00 w sali 24 - być może będzie to ostatnia rozprawa w toczącym się procesie, choć do rozpoznania zostały jeszcze wnioski Wojciecha Sumlińskiego o przeprowadzenie rozpraw z wyłączeniem jawności, podczas których mieliby zostać ponownie przesłuchani m.in. Antoni Macierewicz oraz Krzysztof Bondaryk.

relację przygotował bloger „ander”