Przedstawiam Państwu kolejną relację z procesu, w którym Prokuratura, powołując się na art.230 par.1 kodeksu karnego, oskarża dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego oraz byłego wysokiego funkcjonariusza kontrwywiadu PRL, płk. Aleksandra L., o rzekomą płatną protekcję podczas weryfikacji żołnierzy WSI, prowadzonej przez komisję pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza.

Rozprawie przewodniczył sędzia Stanisław Zdun, Prokuraturę reprezentował prokurator Robert Majewski, na rozprawę stawiła się świadek Jadwiga Zakrzewska, posłanka PO, m.in. wiceprzewodnicząca Komisji Obrony Narodowej obecnej kadencji Sejmu.

Poproszona przez Sąd o przedstawienie swojej wiedzy, jaką świadek posiada w toczącej się sprawie, Jadwiga Zakrzewska powiedziała, że na początku listopada 2007 r. zadzwonił do niej jej kolega, Starosta Powiatu Warszawskiego Zachodniego, Jan Żychliński, mówiąc, że chciałby się spotkać, bowiem posiada informacje związane z bezpieczeństwem państwa. Na spotkanie to chciałby przyjechać z człowiekiem, który mu te informacje przekazał.

Do takiego spotkania doszło w jednej z warszawskich kawiarni. Człowiekiem, który się na nim pojawił w towarzystwie Starosty, był płk. Leszek Tobiasz, który powiedział, że posiada dokumenty i nagrania o możliwej korupcji podczas weryfikacji WSI, które zdeponował u notariusza. Poprosił o pomoc w skontaktowaniu się z kimś, kto mógłby mu w tej sprawie pomóc - nie chciał tej sprawy zgłaszać do prokuratury, mimo sugestii Jadwigi Zakrzewskiej, bo, jak twierdził, boi się o swojego syna. Jadwiga Zakrzewska poinformowała go, że musi zgłosić w takim razie tę sprawę do swojego przełożonego (jako posła), marszałka Bronisława Komorowskiego. Spotkanie w kawiarni trwało nie dłużej, niż 15 minut, a Jadwiga Zakrzewska nie wypytywała o szczegóły. Po kilku dniach zadzwoniła do Bronisława Komorowskiego, który zgodził się na rozmowę z płk. Leszkiem Tobiaszem i Starostą Janem Żychlińskim, który ręczył, że płk. Tobiasz jest osobą wiarygodną. Umówiła to spotkanie i na tym jej rola się zakończyła. Po tych wyjaśnieniach świadka, pierwsze pytanie zadał Prokurator Robert Majewski, który chciał się dowiedzieć, czy Jadwiga Zakrzewska znała wcześniej płk. Leszka Tobiasza. Świadek zaprzeczyła, dodając, że spotkała się z płk. Leszkiem Tobiaszem tylko ten jeden raz. Informację o sprawie postanowiła przekazać marszałkowi Komorowskiego, bowiem uznała, że sprawa ta przekracza jej kompetencje. Ze spotkania z płk. Tobiaszem i Starostą Żychlińskim nie sporządziła żadnej notatki, bowiem uznała, że nie ma takiej potrzeby. Na pytanie mecenasa Waldemara Puławskiego, reprezentującego Wojciecha Sumlińskiego, czy powinna sporządzić taki dokument, Jadwiga Zakrzewska odpowiedziała, że decyzję w tej sprawie zostawiła marszałkowi Komorowskiemu, a co do zasady, nic o tym nie wie, aby była zobowiązana taką notatkę sporządzić.

Wojciech Sumliński zapytał Jadwigę Zakrzewską, dlaczego właśnie do niej zgłosił się Starosta Jan Żychliński - świadek odparła, że była związana z MON, jako wiceminister w 2001 r. oraz jako obecna wiceprzewodnicząca Komisji Obrony Narodowej, a poza tym była posłem z terenu Starosty Żychlińskiego. Na pytanie Sądu, czym świadek zajmowała się jako wiceminister MON oraz później, w Komisji, Jadwiga Zakrzewska poinformowała, że sprawami społeczno-wychowawczymi, nie zajmowała się sprawami WSI. Gdy była wiceministrem MON, jej zwierzchnikiem był minister Bronisław Komorowski. Wojciech Sumliński chciał się również dowiedzieć, od jak dawna świadek zna Bronisława Komorowskiego. Jadwiga Zakrzewska odpowiedziała, że ok. 20 lat, a na pytanie Sądu, czy jest to także znajomość na gruncie prywatnym - potwierdziła.

Kolejne pytanie, które zadał Jadwidze Zakrzewskiej oskarżony dziennikarz, w jakich okolicznościach świadek poznała Bronisława Komorowskiego, wywołało sprzeciw prokuratora, który wniósł o uchylenie tego pytania, jako, jego zdaniem, nie mającego znaczenia dla sprawy. Poproszony przez Sąd o uzasadnienie swojego pytania, Wojciech Sumliński argumentował, że poprzez swoje pytania próbuje wykazać, że Jadwiga Zakrzewska była bliską współpracownicą Bronisława Komorowskiego, o czym zapewne wiedzieli również oficerowie WSI. Wojciech Sumliński dodał, że z zeznań Starosty Jana Żychlińskiego wynika, że fakt jego zgłoszenia się ze sprawą możliwej korupcji podczas weryfikacji WSI właśnie do poseł Jadwigi Zakrzewskiej był przypadkowy - natomiast on uważa, że to wcale nie był przypadek, bowiem, jego zdaniem, Bronisław Komorowski „holował” za sobą Jadwigę Zakrzewską, a okoliczności, w jakich się poznali Jadwiga Zakrzewska i Bronisław Komorowski, mogą rzutować na ocenę stopnia jej zażyłości, jako świadka, z Bronisławem Komorowskim. Po tych wyjaśnieniach dziennikarza, Sędzia Stanisław Zdun dopuścił to pytanie, ale Jadwiga Zakrzewska odpowiedziała krótko - nie pamiętam.

Wojciech Sumliński chciał się również dowiedzieć, jakie wykształcenie miała Jadwiga Zakrzewska, gdy została w 2001 r. wiceministrem MON - świadek w odpowiedzi tonem pytającym odparła „co to ma do rzeczy”. Spowodowało to krótką wymianę zdań z udziałem Sądu, który pouczył świadka, że jeśli pytanie jest dopuszczone, to świadek powinien na nie odpowiedzieć, natomiast od Wojciecha Sumlińskiego chciał się dowiedzieć, jaki to pytanie ma związek ze sprawą. Oskarżony dziennikarz odpowiedział, że chce wykazać, że świadek nie miała żadnego przygotowania do funkcji wiceministra MON, pracując wcześniej w „Społem”, więc relacje świadka z Bronisławem Komorowskim musiały być szczególnego rodzaju. Po tym wyjaśnieniu Sąd dopuścił pytanie - Jadwiga Zakrzewska opowiedziała, że miała ukończone Technikum Ekonomiczne oraz pracowała w Sejmie jako Poseł (wybrany z listy AWS - przyp.aut.).

W swoim kolejnym pytaniu Wojciech Sumliński chciał się dowiedzieć, dlaczego świadek na pytania dziewięciu mediów udzielił odpowiedzi, że nie organizowała spotkania płk. Leszka Tobiasza z Bronisławem Komorowskim - Jadwiga Zakrzewska odpowiedziała, że nie przypomina sobie, aby cokolwiek jakimś mediom na ten temat mówiła. Następne pytanie dziennikarza spowodowało sprzeciw prokuratora Majewskiego, bowiem Wojciech Sumliński powoływał się w nich na zeznania Bronisława Komorowskiego z postępowania przygotowawczego, które nie zostały jeszcze odczytane. Chodziło o fragment zeznania Bronisława Komorowskiego, jakoby Jadwiga Zakrzewska mu przekazała, że płk. Leszek Tobiasz był jej sąsiadem. Przewodniczący, na wniosek prokuratora, uchylił to pytanie, bowiem zdaniem Sądu, „to, czy jak ktoś twierdził, że płk. Leszek Tobiasz był sąsiadem Jadwigi Zakrzewskiej, to kłamał” nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, a poza tym zmierza do wypowiedzi ocennej świadka do nieujawnionych jeszcze zeznań innego świadka.

Sytuacja ta spowodowała poruszenie wśród publiczności - na wniosek prokuratora Sąd pouczył publiczność, aby zachowywała ciszę i nie komentowała podczas rozprawy wypowiedzi świadka oraz samego przebiegu rozprawy, a także pouczył Wojciecha Sumlińskiego, aby nie zadawał świadkom pytań ocennych.

Na pytanie Wojciecha Sumlińskiego, czy świadek wie, gdzie mieszkali Jan Żychliński oraz Leszek Tobiasz w 2007 r., Jadwiga Zakrzewska odpowiedziała, że wie tylko, że mieszkali na terenie Powiatu Warszawskiego Zachodniego, czyli jej okręgu wyborczego. Sędzia Stanisław Zdun zapytał świadka, jak dobrze zna Starostę Jana Żychlińskiego - poseł Zakrzewska odparła, że zna go ok. 20 lat, utrzymując z nim sporadyczne kontakty. Wojciech Sumliński zapytał Jadwigę Zakrzewską, gdzie mieszkała w latach 2007/8 - na pytanie Sądu, do czego zmierza to pytanie, Wojciech Sumliński odpowiedział, że chciał zwrócić uwagę na fakt, że Jan Żychlińśki oraz płk. Leszek Tobiasz mieszkali ok. 50 km od miejsca zamieszkania świadka, gminy Leoncin w Powiecie Nowodworskim. Dziennikarz zapytał także świadka, ilu było posłów z jej okręgu - po uzyskaniu od niej odpowiedzi „nie pamiętam”, Wojciech Sumliński zauważył, że posłów tych było jedenastu. Na kolejne pytanie oskarżonego dziennikarza, dlaczego więc właśnie ją wybrali Jan Żychliński i płk. Leszek Tobiasz, Jadwiga Zakrzewska odparła, że nie wie, ale chyba dlatego, że Jan Żychliński ją znał.

Następnie Wojciech Sumliński zapytał Jadwigę Zakrzewską, kto powołał ją na stanowisko wiceministra MON. Jadwiga Zakrzewska stwierdziła, że powołał ją premier Jerzy Buzek. Nie pamięta, kto o to wnioskował, chyba odbyło się to na wniosek ministra Komorowskiego. Wojciech Sumliński zauważył, że sprawę możliwej korupcji świadek zgłosiła do marszałka Komorowskiego i zapytał, czy świadek wie, gdzie należy zgłaszać się z informacją o możliwości popełnienia przestępstwa. Poseł Zakrzewska odpowiedziała, że uznała, że najpierw poinformuje o tym marszałka Sejmu. Sędzia zapytał, czy w takim razie o np. o kradzieży samochodu też najpierw poinformowałaby marszałka Sejmu - świadek odpowiedziała, że to jest inna sprawa, ale też mogłaby o tym zawiadomić marszałka, a teraz zawiadomiłaby również policję.

Na pytanie Sądu, kogo by świadek teraz zawiadomiła, gdyby np. powzięła podejrzenie, że ktoś może szpiegować na rzecz obcego wywiadu, kręcić się wokół Komisji MON - poseł Zakrzewska odpowiedziała, że na pewno przewodniczącego Komisji MON i marszałka Sejmu, a oni po uzyskaniu tej informacji zdecydowaliby, kogo jeszcze trzeba zawiadomić. Wojciech Sumliński zapytał, czy świadek może przywołać jakiś przepis, z którego wynika, że o takich sprawach należy zgłosić marszałkowi Sejmu - Jadwiga Zakrzewska odparła, że jej zdaniem ma taki obowiązek na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła, ale nie pamięta tego przepisu i nie jest pewna, czy taki przepis się w tej ustawie znajduje.

Oskarżony dziennikarz zapytał, na jakiej w takim razie podstawie prawnej świadek uważa, że marszałek Sejmu może rozstrzygać, co jest zagrożeniem bezpieczeństwa państwa, a co nie - pytanie to spowodowało sprzeciw prokuratora, który wniósł o jego uchylenie, jako nie mającego związku ze sprawą. Na pytanie Sądu, do czego zmierza to pytanie, Wojciech Sumliński odparł, że jego zdaniem płk. Leszek Tobiasz szukał drogi dotarcia do Bronisława Komorowskiego, a jego pytania służą weryfikacji wiarygodności zeznań Jana Żychlińskiego i płk. Leszka Tobiasza. Sąd dopuścił pytanie - Jadwiga Zakrzewska odpowiedziała, że marszałek Sejmu jest drugą osobą w państwie i jest logiczne, że trzeba go o takiej sprawie powiadomić. Na pytanie Sądu, dlaczego w takim razie nie powiadomić o tym pierwszej osoby w państwie - Prezydenta - Jadwiga Zakrzewska stwierdziła, że to marszałek jest jej przełożonym, jako posła. Drążąc tę kwestię, Wojciech Sumliński dopytywał świadka, dlaczego nie zawiadomiła o tym również np. ABW czy innych służby - świadek, po dopuszczeniu do odpowiedzi, mimo wniosku prokuratora o uchylenie tego pytania, powiedziała, że miała za małą wiedzę w tej sprawie, aby zawiadamiać o niej organy ścigania. Jadwiga Zakrzewska powiedziała również, że nie ma wiedzy, ile odbyło się spotkań marszałka Komorowskiego z płk. Leszkiem Tobiaszem.

Po tych wyjaśnieniach Jadwigi Zakrzewskiej, Sąd odczytał jej zeznania złożone podczas postępowania przygotowawczego. Nie wniosły one innych istotnych faktów do sprawy, może poza tym, że gdy Jadwiga Zakrzewska zapytała jakiś czas potem marszałka Komorowskiego tę sprawę, usłyszała, aby się tym nie zajmowała, a także, że płk. Leszek Tobiasz później do niej dzwonił i chciał się spotkać, ale odmówiła. Jadwiga Zakrzewska zeznała również, że nie znała ani Alekskandra L., ani Wojciecha Sumlińskiego, a także, że Jan Żychliński i Leszek Tobiasz nie są jej sąsiadami. Natomiast w dn.29.08.2008 dzwonił do niej dziennikarz „Rzeczpospolitej” Piotr Nisztor, który chciał od niej uzyskać komentarz na temat zeznań złożonych dwa dni wcześniej w prokuraturze przez marszałka Komorowskiego nt organizacji przez nią spotkania marszałka z płk. Leszkiem Tobiaszem. Był też jakiś telefon z telewizji, ale Jadwiga Zakrzewska odmówiła komentowania tej sprawy. W dn. 01.09.2008 w „Rzeczypospolitej” i na „Onet.pl” ukazały się artykuły dotyczące tego spotkania.

Po odczytaniu zeznań z prokuratury, pierwsze pytanie zadał mecenas Waldemar Puławski, który chciał się dowiedzieć czegoś więcej od świadka o „nagraniach zdeponowanych u notariusza”, ale Jadwiga Zakrzewska odpowiedziała, że już tego nie pamięta, a w prokuraturze zeznawała prawdę. Wojciech Sumliński zapytał z kolei świadka o jego słowa, które miały paść podczas jej spotkania z Żychlińskim i płk. Tobiaszem, że „to nie moja sprawa, a prokuratury”, dlaczego w takim razie nie poszła z tym do prokuratury, tylko do marszałka - ale Sąd uchylił to pytanie, stwierdzając, że świadek już na to pytanie odpowiedziała.

Na tym rozprawa została zakończona. Kolejna odbędzie się 11 grudnia 20014 r., o godz.11:30, w sali 24, jak zwykle w Sądzie Rejonowym dla Warszawa Wola, przy ul. Kocjana 3.

Natomiast w dn. 18 grudnia 2014 r. odbędzie się sesja wyjazdowa Sądu, podczas której, w siedzibie Kancelarii Prezydenta, Sąd przesłucha w ramach toczącej się sprawy Prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Osoby prywatne (publiczność) oraz zainteresowane media są proszone o składanie wniosków o dopuszczenie do udziału w tejże rozprawie poprzez Biuro Podawcze Sądu Rejonowego dla Warszawy Woli, adresując swój wniosek do Prezesa Sądu Rejonowego Warszawa Wola oraz podając sygnaturę akt: IV K 1598/09.

Relację przygotował bloger „ander”.