Była punktualnie 6.00. Stanąłem pod drzwiami i usłyszałem: – Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, proszę otwierać. Początkowo było ich ośmiu. Poinformowali mnie, że jestem zatrzymany pod zarzutem ujawnienia Aneksu do Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI. Poprosili, bym nie utrudniał czynności. Nie utrudniałem. Poprosili, bym nie oddalał się od wskazanego funkcjonariusza. Nie oddalałem się. Absurdalność sytuacji mogłaby nawet być śmieszną, gdyby nie była groźną i tragiczną zarazem. Są sytuacje, w których człowiek zatraca poczucie rzeczywistości. To była jedna z takich sytuacji  
”Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie...” - ksiądz Stanisław Małkowski, przyjaciel Błogosławionego Księdza Jerzego nie jest odosobniony w śpiewaniu pieśni ”Boże coś Polskę” z taką właśnie frazą, tłumacząc, że falsyfikaty zastąpiły wartości, a patologia normę. Czy mamy dziś wolną Polskę?

Znachorzy Dusz

Rozczarowanie nauką spowodowało masowy powrót do czarnoksięstwa nie tylko w medycynie, ale także w psychologii. O ile jednak medycyna się broni, bo uprawianie zawodu lekarza obwarowano ściśle określonymi warunkami, o tyle w myśl obowiązującego w Polsce prawa psychologiem bądź psychoterapeutą może tytułować się każdy, kto dokonując odpowiedniego wpisu zarejestruje działalność gospodarczą. Istniejącą lukę wykorzystuje armia osób spoza branży, począwszy od pedagogów i przedstawicieli zawodów pokrewnych, których gros ukończyło specjalistyczne kursy i znalazło miejsce na rynku psychoterapeutycznym, aż po rozmaitych ekspertów eksponujących swoja wiedzę w mediach publicznych. Polskie Towarzystwo Psychologiczne dysponuje przykładami osób, które uzurpują sobie prawo do tytułu psychologa i przeprowadzają terapię na zbiorowy użytek. Listę otwierają inżynier budowlany Grzegorz Rogala, fachowiec radiowej Trójki i Andrzej Komorowski, dyżurny psychoterapeuta występujący w telewizji publicznej. To wierzchołek góry lodowej. Jej podstawę tworzy błyskawicznie rosnąca armia jasnowidzów, numerologów i znawców tarota uprawiająca swój fach pod płaszczykiem psychoterapii bądź pomocy psychologicznej. Obrazu dopełnia inwazja specjalistów od psychoterapii ze Wschodu i Zachodu. Brak uregulowań prawnych dotyczących zawodu psychologa powoduje, że ezoteryczna indoktrynacja przeżywa dziś w Polsce swój złoty okres.

DOŚWIADCZENIA DIAGNOSTYCZNE INDIAN

Trzynastoletnia Sylwia od dzieciństwa była nieśmiała, miała problemy adaptacyjne, stroniła od rówieśników. O nowoczesnej metodzie leczenia kompleksów psycho- aromaterapią rodzice dziewczynki przeczytali w prasie pod hasłem „psychologia”. Po kilku odpłatnych sesjach, które ograniczały się do leczenia ziołami i esencjami zapachowymi terapeuta rozpoznał u Sylwii psychozę, poważną chorobę psychiczną leczoną w zakładzie zamkniętym, o czym poinformował rodziców w obecności córki. Panaceum miała stanowić seria terapeutycznych spotkań. Leczenie przerwano po samobójczej próbie dziewczynki, w wyniku której zajął się nią szpitalny psycholog. W szpitalu okazało się, że choć trudności dziewczynki mają podłoże lękowe, zagrożenia psychozą nie było i nie ma. Przy okazji wyszło na jaw, że specjalista od psycho-aromaterapii, to tak naprawdę specjalista od masażu. W tym wypadku historia nie zakończyła się tragicznie, jednak na pytanie: w ilu podobnych przypadkach nieszczęścia nie udało się uniknąć?- odpowiedzi najprawdopodobniej nie uzyskamy nigdy. Liczba tragedii wynikających z błędów paraterapeutów bądź zwyczajnych szamanów działających na rynku psychoterapeutycznym pozostaje nieznana, bowiem w psychologii i psychiatrii występuje znaczny stopień odroczenia między działalnością terapeutyczną, a skutkami tej działalności. Wiadomo za to, iż istniejącą lukę wykorzystuje armia pseudofachowców.

Kiedy Mirosław Włóczyński, asystent w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Olsztynie, za brak postępów w podwyższaniu kwalifikacji naukowych został relegowany z uczelni, postanowił zająć się terapią. Pierwsze szlify zdobył w Stanach Zjednoczonych, gdzie poznał „metody leczenia amerykańskiego zawierające w sobie doświadczenia lecznicze i diagnostyczne Indian.” Do Polski powrócił już jako Mark Z. Wloczyński, orędownik holizmu w terapii, na który to holizm składają się zasady eklektyzmu w medycynie „wybierające to co najlepsze z rozmaitych źródeł”. Zakres leczenia praktykowanego przez Marka Wloczyńskiego był w zasadzie nieograniczony, od typowych schorzeń medycznych poprzez skomplikowane problemy psychiczne aż po spowalnianie procesów starzenia i specjalne kuracje dla łysiejących. „Profesor”, jak kazał się tytułować niedoszły doktor WSP w Olsztynie, nie narzekał na brak klientów. Zapisy na sesjach wyjazdowych, na Podlasiu i Lubelszczyźnie, zamykano na wiele tygodni przed jego przyjazdem. Wspaniale rozwijającą się karierę  terapeuty przerwała dopiero Prokuratura w Lidzbarku Warmińskim, która  na wniosek specjalistów z Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego w Olsztynie wszczęła śledztwo w sprawie rozpowszechniania parafarmaceutyków o bardzo silnym stężeniu, nie dopuszczalnych do sprzedaży w naszym kraju. Przypadek „amerykańskiego profesora”, to jedynie kropla w morzu szamanów, którzy zdominowali rynek terapeutyczny. Zdaniem doktor Małgorzaty Toeplitz Winiewskiej, przewodniczącej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego wchodzącego w skład Europejskiej Federacji Towarzystw Psychologicznych, znaleźć na nim dyplomowanego psychologa jest trudniej, niż igłę w stogu siana. Według szacunków PTP w Polsce jest około piętnastu tysięcy psychologów. Dokładnej liczby nie zna nikt, ponieważ brak uregulowań prawnych uniemożliwia sprawdzenie, ile osób z dyplomem psychologa pracuje w zawodzie. Szacuje się, że „psychoterapeutów” i osób udzielających porad psychologicznych jest co najmniej kilkadziesiąt tysięcy. Rosnący popyt na usługi psychologiczne powoduje, że pseudopsychologowie w usługach terapeutycznych dostrzegli żyłę złota. W warszawskim Centrum Zdrowia „Poziomy”, które ogłaszając się w prasie pod hasłem „psychologia” proponuje leczenie aroma-tleno- fototerapią ( m.in. leczenie tlenem, esencjami zapachowymi i ziołami) godzinna sesja kosztuje sto złotych i określana jest jako  „niewygórowana”. Nic więc dziwnego, że naśladowców przybywa w ekspresowym tempie. - Dla wielu jedyną motywacją do uprawiania zawodu są lukratywne zarobki, a większość nie ma podstawowej wiedzy psychologicznej- uważa profesor Andrzej Jakubik z Instytutu Psychologii i Neurologii w Warszawie, zdaniem którego szamani działają w myśl zasady: co nie jest zakazane, jest dozwolone. Zgodnie z tą regułą  psychoterapię uprawia Janusz K., rolnik z Konstantynowa w województwie lubelskim, który - jak twierdzi- doznał olśnienia i teraz nadmiarem energii dzieli się z bliźnimi. W oparciu o podobne zasady działają w Warszawie wykładowcy, którzy prowadzą szkolenie z zakresu grafologii w Polskim Instytucie Grafologii. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zasadniczym elementem szkolenia jest nabywanie umiejętności ...przeprowadzania głębokiej analizy osobowości. Z kolei w Krakowie do niedawna dwóch młodych ludzi ogłaszających się w prasie pod hasłem „psychologia” rekrutowało uczestników odpłatnego kursu, którego efektem miało być nabycie szeregu umiejętności, od stosunkowo prozaicznych, jak „zdolność osiągania wewnętrznego spokoju”, a kończąc na tak widowiskowych, jak lewitowanie czy ...przenikanie przez ściany. Podobne przykłady można mnożyć w nieskończoność. Psychologowie ubolewają nad świadomością społeczną rodaków. Oszuści zdarzają się wszędzie, ale na Zachodzie wypierani są przez prawa rynku. Pół biedy, gdy pożal się Boże wykładowcy i terapeuci „jedynie” naciągają swoich klientów. Gorzej, gdy -świadomie, bądź nieświadomie- szkodzą. Dr hab. Barbara Tryjarska , psychoterapeuta i wykładowca Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej pamięta ucznia warszawskiego LO, który padł ofiarą nieprofesjonalnego treningu psychologicznego. - Nauczycielka, która wcześniej sama uczestniczyła w takim treningu uznała, że czuje się na siłach w jego poprowadzeniu. Nie mając pojęcia o mechanizmach rządzących tym specyficznym rodzajem terapii po kilku klasowych sesjach doprowadziła młodego człowieka, którego zmuszała do zwierzeń z najintymniejszych spraw i publicznego opowiadania o swoich słabościach, do chorobliwej nieśmiałości i skrajnego załamania nerwowego.

Podobne historie zna większość psychoterapeutów, do których trafiają pacjenci pseudofachowców. Zdaniem profesora Jakubika brak uregulowań prawnych doprowadza nie tylko do mnożenia pseudoterapeutów, ale także do wynaturzeń w łonie autentycznych psychologów. Bywa, że dochodzi do zmiany ról. Astrologowie stają się psychologami, psychologowie astrologami i już nie wiadomo, kto jest kto. Szok w środowisku psychologicznym wywołała  biegła bydgoskiego sądu okręgowego, która opinie psychologiczne pisała na podstawie ...układu planet. - Dopóki nie będzie odpowiednich uregulowań prawnych, granica pomiędzy magią a psychoterapią pozostanie płynna- mówi profesor Jakubik.

DESANT FACHOWCÓW ZE WSCHODU

Zdaniem psychologów zrzeszonych w PTP pseudopsychoterapeuci praktykujący w Polsce wywodzą się z trzech nurtów. Pierwszy stanowią rodzimi naciągacze, drugi to nurt amerykański (vide Gregory Rogala i Mark Wolczyński), trzeci, najbardziej liczny, to specjaliści z krajów WNP. W grudniu na stronie internetowej MEN ukazała się informacja ostrzegająca przed „studiowaniem” w polskiej filii Międzyregionalnej Akademii Zarządzania Personelem w Kijowie, gdyż dyplomy psychologa uzyskane w tej Akademii nie mogą być uznawane za równorzędne z polskimi dyplomami magistra psychologii. „Centrum Kształcenia Otwartego w Warszawie nie jest szkołą wyższą, nie może więc prowadzić studiów wyższych na żadnym poziomie. Wyższa Szkoła Społeczno- Ekonomiczna w Warszawie, w której działa Centrum, nie posiada uprawnień na kierunku „psychologia”. Międzynarodowa Akademia Zarządzania Personelem z Kijowa działa w Polsce nielegalnie, nie uzyskała zgody na utworzenie swojej jednostki”- informuje MEN. O ile praktyki kijowskiej filii zostały dostrzeżone na początku działalności, o tyle prawdziwą zgrozę w środowisku psychologów wywołuje działająca w Polsce już dziesięć lat Europejska Akademia Psychologii Integracyjnej spółka z.o.o. „Jupiter”, kierowana przez związanego z Moskiewskim Instytutem Lotnictwa Ramza Zacharjana. Spółka z siedzibą w Łodzi i oddziałami m.in. w Warszawie, Gdańsku, Szczecinie, Krakowie i Lublinie oferuje dwuletni bądź czteroletni cykl kształcenia, zakończony praktykami i egzaminem w Moskwie.

„Na zakończenie drugiego etapu nauki słuchacze piszą pracę dyplomową oraz zdają egzaminy w Rosji przed komisją danej uczelni, otrzymując dyplom wyższego wykształcenia na kierunku psychologii” - reklamują się organizatorzy kursów. W łódzkiej siedzibie „Jupitera” na pytanie, czy po ukończeniu kursów będzie można uzyskać tytuł magistra psychologii, sekretarka odpowiedzialna za kontakty z przyszłymi słuchaczami odpowiada tyleż krótko, co pokrętnie: „ukończenie Akademii jest jednoznaczne z uzyskaniem wyższego wykształcenia i tytułu psychologa”. Ani słowa o tym, że słuchacze uzyskają dyplomy nie uznawane w Polsce i co najwyżej będą mogli prowadzić działalność terapeutyczną na własną rękę, do czego zresztą nie jest potrzebny dyplom żadnej uczelni. Będzie to najpewniej działalność twórcza, jak bowiem wynika z informacji Akademii, adepci nabywają wiedzę m.in. w zakresie takich specjalności, jak astropsychologia, tarot, numerologia, ekologia umysłu, zagadnienia odmiennych stanów świadomości oraz terapia Indian Hopi.

MILLEREM W MONOPOL

Nadzieję na uporządkowanie sytuacji i definitywny rozbrat z astrologami, praktykami tarota etc. środowisko psychologów pokładało w ustawie o zawodzie psychologa. Za to w środowisku pseudoterapeutów widmo regulacji prawnej profesji wywołało zrozumiały popłoch, z założenia bowiem po groźbą sankcji karnych przekreślało możliwość uprawiania terapii przez osoby bez kwalifikacji. Według współpracującego z „Jupiterem” kwartalnika „Forum”, uchwalenie ustawy zasmuciło także... Leszka Millera. Podczas spotkania z Izabelą Balińską, dyrektorem koordynatorem Europejskiej Akademii Psychologii Integracyjnej, lider SLD nie ukrywał zaskoczenia, że „sejm uchwalił absurdalną ustawę o zawodzie psychologa” i jednocześnie złożył redakcji Forum „życzenia wytrwałości w głoszeniu prawdy, napiętnowaniu pokrętnej polityki oraz przeciwstawianiu się monopolom.” Wiele przemawia za tym, że po grudniowej decyzji Sejmu zawieszającej wykonanie ustawy „przeciwstawianie monopolom” będzie skuteczne. - Skoro zgodnie z wolą polskiego Sejmu nauczaniem psychologii w Polsce mogą kierować rosyjscy specjaliści od lotnictwa, to być może polscy psychologowie powinni wziąć się za konstruowanie samolotów w Rosji- nie ukrywa rozgoryczenia profesor Lidia Grzesiuk, psychoterapeuta i pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego. Oburzenia nie kryją inni psychologowie. Rada Wydziału Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu podjęła uchwałę, w której zwraca uwagę na arogancję ministerstwa pracy: „ Niepokój i sprzeciw muszą być tym większe, że prace te (nad zawieszeniem i nowelizacją ustawy- przypis redakcji) zostały podjęte bez uwzględnienia elementarnych zasad konsultacji z reprezentantami środowiska naukowego ( wydziały i instytuty uczelni prowadzących 5-letnie studia magisterskie z psychologii, Komitet Nauk Psychologicznych PAN) organizacji zawodowych i związków zawodowych skupiających psychologów pracujących w różnych resortach gospodarki.” Podobne uchwały wystosowały wydziały pozostałych  uczelni, na których prowadzone są studia magisterskie z psychologii. Pomimo jednolitego stanowiska i protestów środowiska specjaliści od terapii Indian Hopi mogą spać spokojnie. Na brak pracy nie powinni narzekać.

RAMKA:

W Stanach Zjednoczonych do uprawiania zawodu psychologa niezbędne jest ukończenie nie tylko studiów psychologicznych, ale także zaliczenie dodatkowego egzaminu dotyczącego określonej specjalności: psychoterapeutycznej, diagnozowania psychologicznego, itp. Podobnie jest w większości państw europejskich. M.in. w Austrii, Niemczech i na Słowacji działalność psychologów regulują ustawy, zaś w Wielkiej Brytanii wszyscy czynni zawodowo psychologowie zrzeszeni są w Towarzystwie Psychologicznym, które nadaje lub odbiera prawo wykonywania zawodu. Wszędzie tam, gdzie psychologia jest rozwinięta, istnieją określone wymogi, których spełnienie jest niezbędnym warunkiem do wykonywania tej profesji. Polska stanowi tu niechlubny wyjątek. Paradoksalnie bowiem polscy psychologowie mają dobrą markę, a z drugiej strony od kilkudziesięciu lat bezskutecznie dopominają się o ustawę regulującą status profesji.

Wojciech Sumliński