Była punktualnie 6.00. Stanąłem pod drzwiami i usłyszałem: – Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, proszę otwierać. Początkowo było ich ośmiu. Poinformowali mnie, że jestem zatrzymany pod zarzutem ujawnienia Aneksu do Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI. Poprosili, bym nie utrudniał czynności. Nie utrudniałem. Poprosili, bym nie oddalał się od wskazanego funkcjonariusza. Nie oddalałem się. Absurdalność sytuacji mogłaby nawet być śmieszną, gdyby nie była groźną i tragiczną zarazem. Są sytuacje, w których człowiek zatraca poczucie rzeczywistości. To była jedna z takich sytuacji  

Sumliński dla Fronda.pl: Kiszczak miał wiele kluczy

Generał Czesław Kiszczak odszedł, ale czy to oznacza, że odeszły wszystkie sprawy z nim związane? A może dokładnie odwrotnie, może dopiero teraz po jego śmierci dowiemy się o rzeczach, o jakich wcześniej dowiedzieć się nie mogliśmy. Tak uważa Wojciech Sumliński, co przyznaje w rozmowie z nami. Jak Pan zareagował na wiadomość o śmierci generała Kiszczaka? Wiadomo, że jako chrześcijanie powinniśmy się modlić za każdego w obliczu jego śmierci, niezależnie od tego kim był i co robił. Jednocześnie nie oznacza to, że jako ludzie pragnący i poszukujący prawdy mamy zapominać o tym, co dany człowiek za życia sobą reprezentował. Tym samym bardzo żałuję, że generał Czesław Kiszczak nie został za życia sprawiedliwie osądzony i skazany na doczesną karę za całe zło, które wyrządził. Sam znam tylko część rzeczywistości, której uczestnikiem był Kiszczak, ale i tak mogę stwierdzić z całą pewnością, że była to rzeczywistość straszna. Zapewne teraz będzie ze wszystkiego rozliczony już nie w sądzie ludzkim, ale na Sądzie Bożym. Mówiąc o tym, że Kiszczak powinien być osądzony za swoje czyny jeszcze tu na Ziemi nie myślmy o tym w ten sposób, że wymagamy jakiejś niesłusznej zemsty. W żadnym wypadku. Chodzi o zwykłą ludzką sprawiedliwość, która należy się każdemu. Chodzi o pokazanie, że zło nie może pozostać nierozliczone, albo choćby nieocenione w sposób sprawiedliwy. Żałuję, że to nie nastąpiło, tym bardziej, że w tym czasie jak nigdy wcześniej pojawiła się taka szansa. Ale Kiszczak sądu ludzkiego jednak nie doczekał. Czy śmierć Kiszczaka może przynieść jakieś konsekwencje? Mam drugą nieco bardziej pozytywną refleksję dotyczącą śmierci generała. Czesław Kiszczak był niewątpliwie jednym z głównych symboli całego zła PRL. Teraz po jego śmierci istnieje natomiast szansa na to, że wiedza, której Kiszczak był strażnikiem, zostanie ujawniona. Można powiedzieć w sposób metaforyczny, że generał trzymał w swoich rękach koniec wielu nitek, bądź jak kto woli, posiadał klucze do wielu szaf, których drzwi nie mogły zostać otwarte za jego życia. I nie są to moje domysły, lecz konkretna wiedza. Teraz można liczyć na to, że wiele spraw do tej pory obwarowanych klauzulą tajności może zostać ujawnionych, a my możemy być świadkami wielu ciekawych informacji. Te informacje do tej pory musiały pozostać w ukryciu, bo wciąż istnieli ludzie, którzy bardzo obawiali się tego, co w swoim ręku trzyma generał Kiszczak. Teraz nie ma klucznika, więc może szafy zostaną otwarte. To może być źródło wielkiej wiedzy o III RP. Np. jakiej? Myślę o śmierci generała Kiszczaka w kontekście śmierci błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki. Minęło trzydzieści jeden lat od tej zbrodni, ale my nie poznaliśmy wciąż całej prawdy na ten temat. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy był właśnie fakt, ze generał Kiszczak trzymał w swoich rękach klucze do wielu tajemnic oraz dysponował ważną wiedzą na temat wielu postaci życia publicznego. To wszystko powinno w tej chwili powoli się otwierać i na to otwarcie z niecierpliwością będę czekał. A więc czekamy na odkrycie prawdy? Tak, czekamy na dalsze odkrycie prawdy. Z pewnością teraz jest na to większa szansa, niż za życia generała Kiszczaka. Nie ulega wątpliwości, że „trzymał” on w swoich rękach wielu ludzi, którzy teraz być może zechcą podzielić się wiedzą o wciąż niejasnych i nieujawnionych tajemnicach III RP. Teraz powinniśmy poznawać coraz więcej prawdy, prawdy, która dla wielu zapewne będzie szokująca. Sądzę, że to kwestia miesięcy, aż zostaną ujawnione rzeczy, o których wcześniej wielu nie mogło mówić.