Była punktualnie 6.00. Stanąłem pod drzwiami i usłyszałem: – Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, proszę otwierać. Początkowo było ich ośmiu. Poinformowali mnie, że jestem zatrzymany pod zarzutem ujawnienia Aneksu do Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI. Poprosili, bym nie utrudniał czynności. Nie utrudniałem. Poprosili, bym nie oddalał się od wskazanego funkcjonariusza. Nie oddalałem się. Absurdalność sytuacji mogłaby nawet być śmieszną, gdyby nie była groźną i tragiczną zarazem. Są sytuacje, w których człowiek zatraca poczucie rzeczywistości. To była jedna z takich sytuacji  
”Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie...” - ksiądz Stanisław Małkowski, przyjaciel Błogosławionego Księdza Jerzego nie jest odosobniony w śpiewaniu pieśni ”Boże coś Polskę” z taką właśnie frazą, tłumacząc, że falsyfikaty zastąpiły wartości, a patologia normę. Czy mamy dziś wolną Polskę?

Stało się!

Dla ludzi niewierzących, którzy zawierzają tylko nauce, wszystko co nie jest naukowo sprawdzalne, nie istnieje. Czy jednak metody naukowe można stosować do zjawisk dotyczących wiary i Boga? Odpowiedzmy na to pytanie poprzez pryzmat dwóch wydarzeń historycznych.

Każdy historyk, bez względu na swoje poglądy, musi stwierdzić dwa niepodważalne fakty. Po pierwsze w latach 30-33 n.e. człowiek imieniem Jezus głosił w Palestynie bliskość Królestwa Bożego. Gromadziły się wokół Niego nieprzeliczone tłumy, a on nauczał i uzdrawiał ludzi. Wszyscy jednak Go opuścili, gdy został skazany na śmierć – zaparli się go nawet najwierniejsi uczniowie, a także ci, którzy tydzień wcześniej witali go tak radośnie w Jerozolimie. Jezus umarł ukrzyżowany z rozkazu Poncjusza Piłata 3 kwietnia 33 roku. (Jezus umarł w piątek, w przeddzień święta Paschy, które w owym roku wypadało w sobotę, a tak było w roku 33.) Trzy dni po śmierci Chrystusa Jego grób opustoszał – ciało zniknęło i nigdy nie zostało odnalezione. Po drugie – po śmierci Jezusa Jego uczniowie zaczynają głosić Dobrą Nowinę (po grecku euangelion). Nauczają, że Jezus zmartwychwstał. Co przemieniło tę garstkę zastraszonych uczniów, którzy przy pierwszym podmuchu niebezpieczeństwa zaparli się Chrystusa – w niecofających się przed niczym Apostołów Chrystusa? Zimny naukowiec jest tu bezradny. Może jedynie stwierdzić, że przemianę sprawiła ich niewzruszona pewność, że przeżyli coś niesłychanego, o czym mają świadczyć wobec świata. I świadczyli po całym ówczesnym świecie nie bacząc i w ogóle nie zważając na to, że groziła im męczeńska śmierć, bo po prostu przestali się bać. W miejscu, w którym ateista i zimny naukowiec muszą się zatrzymać, bo nauka jest tu całkowicie bezradna i żadną miarą nie przynosi racjonalnych odpowiedzi, przed człowiekiem wierzącym otwiera się droga do zawierzenia. Uczniowie przestali się bać, bo poznali prawdę: Jezus pokonał śmierć i zmartwychwstał – więc nie ma czego się bać! Zmartwychwstanie Jezusa jest tu nie tyle faktem historycznym, ile faktem rzeczywistym, który przekracza historię.

I wydarzenie drugie.

Wierni Kościoła Katolickiego wierzą, że podczas każdej Mszy Świętej w momencie konsekracji dokonuje się przemiana. Kiedy ksiądz wypowiada słowa Chrystusa z ostatniej wieczerzy: „ Oto ciało moje, oto krew moja”, chleb i wino przestają istnieć. Stają się prawdziwym ciałem i krwią Chrystusa. Są ludzie, którzy podczas Eucharystii dostąpili mistycznych wizji i później opowiadali o wyjątkowym znaczeniu tego, co dzieje się na ołtarzu. Jedną z nich była siostra Faustyna, inną stygmatyk Ojciec Pio, który mówił, że wielu kapłanów nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest Eucharystia. Gdyby naprawdę uświadomili sobie jej znaczenie znaczenie, byliby zszokowani. Przez ponad dwa tysiące lat chrześcijaństwa na ołtarzu dochodziło i wciąż dochodzi  do cudów, które pozostają tajemnicą dla naukowców. Najbardziej niezwykłe cuda dotyczą bezpośredniej przemiany chleba i wina w żywą tkankę. Taki właśnie - pierwszy - udokumentowany cud eucharystyczny wydarzył się w VIII wieku w Lanciano we Włoszech. Przybył tam mnich, który przeżywał wątpliwości odnośnie obecności Chrystusa w Eucharystii. Gdy odprawiał Mszę Świętą i wypowiadał słowa z Ostatniej Wieczerzy, hostia w jego rękach zamieniła się we fragment ludzkiego ciała, a wino w kielichu stało się prawdziwa krwią. Przemiana, jaka dokonuje się podczas każdej Eucharystii, stała się widoczna dla ludzkiego oka. Ciało umieszczono w srebrnej monstrancji, krew – w kwarcowej ampułce. Dziś w miejscu, gdzie stała kaplica świętego Longina, usytuowana jest Bazylika świętego Franciszka. Na początku lat 70 minionego wieku sztab uczonych przeprowadził badania ciała i krwi. 4 marca 1971 roku ogłoszono wyniki: stwierdzono, że ciało jest prawdziwym ciałem, zaś krew prawdziwa krwią. Ciało stanowi fragment mięśnia sercowego pochodzący z lewej komory. Naukowcy sprawdzili też grupę krwi relikwii i okazało się, że jest to grupa AB, niezwykle rzadka we Włoszech (ma ją jedynie 3 procent Włochów) za to powszechna w Palestynie (75 procent tamtejszej ludności ). Co więcej, krew z Lanciano należy do tej samej grupy, co znaleziona na Całunie Turyńskim, w którym było owinięte ciało Chrystusa. Prawdziwym zdumieniem uczonych napawał jednak fakt, że ciało i krew z Lanciano nie uległy zepsuciu przez ponad 1200 lat!

To niezwykłe zjawisko jest cudem nieustającym…

Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego Wszystkim Ludziom Dobrej Woli dedykuję„Wielkanocny pacierz” księdza Jana Twardowskiego…

„Nie umiem być srebrnym aniołem - ni gorejącym krzakiem - Tyle zmartwychwstań już przeszło -a serce mam byle jakie. (…) I wiem, gdy łzę swoją trzymam, jak złoty kamyk  z procy – zrozumie mnie mały Baranek, z najcichszej Wielkiej Nocy. Pyszczek położy na ręku – sumienia wywróci podszewkę- Serca mojego ocali czerwoną chorągiewkę.

…oraz świąteczne  życzenia

Pozostawienia zmartwień w Wielkim Poście. Rozproszenia ciemnych myśli wielkanocnym dzwonem. Radości kolorowych jak pisanki w koszyku, I Serca cieplejszego niż słońce w wielkanocny poranek gdy nikt nie wierzył, a Stało się…

Wesołych Świąt

Wojciech Sumliński