Była punktualnie 6.00. Stanąłem pod drzwiami i usłyszałem: – Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, proszę otwierać. Początkowo było ich ośmiu. Poinformowali mnie, że jestem zatrzymany pod zarzutem ujawnienia Aneksu do Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI. Poprosili, bym nie utrudniał czynności. Nie utrudniałem. Poprosili, bym nie oddalał się od wskazanego funkcjonariusza. Nie oddalałem się. Absurdalność sytuacji mogłaby nawet być śmieszną, gdyby nie była groźną i tragiczną zarazem. Są sytuacje, w których człowiek zatraca poczucie rzeczywistości. To była jedna z takich sytuacji  
”Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie...” - ksiądz Stanisław Małkowski, przyjaciel Błogosławionego Księdza Jerzego nie jest odosobniony w śpiewaniu pieśni ”Boże coś Polskę” z taką właśnie frazą, tłumacząc, że falsyfikaty zastąpiły wartości, a patologia normę. Czy mamy dziś wolną Polskę?

Makabryczne kłamstwo Wyborczej

To, że Gazeta Wyborcza kłamie, jest takim samym odkryciem jak to, że woda jest mokra. Jest to oczywista oczywistość, nie było dla mnie zatem zaskoczeniem, że skłamała w sprawie mojej publikacji o księdzu Rumianku twierdząc, iż tekst był „makabryczną wpadką”. To kolejne ordynarne kłamstwo „Gazety Wyborczej”. Tekst nie był „makabryczna wpadką” - nie był żadną „wpadką”. Potwierdzam, iż od jednego z księży animatorów Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę, zaprzyjaźnionego z bliskimi księdza profesora Ryszarda Rumianka, dowiedziałem się, iż ciała księdza Ryszarda Rumianka i księdza Zdzisława Króla - kapelana Warszawskiej Rodziny Katyńskiej - którzy zginęli w tragedii smoleńskiej, wbrew twierdzeniom prokuratury nie zostały zamienione zamiennie i że rodzinie księdza Ryszarda Rumianka nie jest wiadome, w którym grobie spoczywa ich bliski. Informacja została mi przekazana z prośbą o upublicznienie. W mojej obecności ksiądz wykonał do osoby z rodziny poległego w Smoleńsku księdza rektora, która potwierdziła fakty przytoczone przez księdza z Krucjaty. Co więcej, ujawnione przeze mnie fakty kilka godzin później potwierdził portal Niezależna i Gazeta Polska Codziennie. Paszkwil 'Wyborczej” nie był zatem niczym innym, jak paszkwilem właśnie, ale to w przypadku tego organu akurat nie dziwi.